Latarnia morska


Od bardzo dawna przy opływaniu cypla półwyspu statki często osiadały na mieliźnie i rozbijały się.


3608

Szczególnie w nocy i w sytuacji, gdy kapitan nie znał lokatnych warunków żeglowych. Mimo to pierwociny ratownictwa zorganizowanego pojawiły się bardzo póżno. Długo utrzymywały się relikty średniowiecznego prawa nadbrzeżnego, upoważniającego władcę danego kraju do zatrzymania rzeczy znalezionych na brzegu morskim, a pochodzących z rozbitego statku.

To prawo zniesiono dopiero w 1454 roku, kiedy to król Kazimierz Jagiellończyk zastrzegł sobie tylko te rzeczy rozbitków, do których nie zgłosił roszczeń prawowity właściciel lub jego spadkobiercy. Postanowienia te wznowił w 1526 roku Zygmunt I Stary. Formalne zniesienie prawa nadbrzeżnego nie oznaczało zaniechania praktyk przez ludność, nadal zbierającą na brzegu rzeczy rozbitków. Dla ubożejącej ludności Helu utrzymanie dochodu płynącego z prawa nadbrzeżnego stanowiło żródło dodatkowego dochodu, wysoko przez helan cenionego. Nawet modlono się o "błogosławiony brzeg", czyli taki, na którym można znależć wartościowe przedmioty. Rada miasta Gdańska, w trosce o rozwój żeglugi handlowej, nieraz zabiegała o zaniechanie tych praktyk, likwidacja ich następowała jednak stopniowo i powoli. Ludność Helu zachęcano do ratowania statków i mienia za określonym wynagrodzeniem, ustalonym w wysokości 1/3 wartości uratowanego towaru.

Na mocy ordynacji brzegowej wydanej przez radę miasta Gdańska 25 stycznia 1623 roku zapoczątkowano obowiązek niesienia pomocy załogom statków znajdujących się w niebezpieczeństwie. Aktem tym burmistrz i rada miejska Helu były zobowiązane do zorganizowania kontroli (obserwacji) brzegu morskiego i w razie potrzeby niesienia pomocy i ratunku marynarzom. Tym samym zaprowadzono stałą niejako służbę pomocy rozbitkom morskim u brzegów półwyspu, obowiązująca wszystkich mieszkańców Helu. Za każdą akcję ratownicy otrzymywali wynagrodzenie, wypłacane z posiadanego przez kapitanów statków funduszu ratowniczego. Ta ważna dla ratownictwa przybrzeżnego ordynacja helska przypominała także o obowiązku grzebania przez radę ciał rozbitków.

Druga połowa XVI i pierwsza połowa XVIIw. to lata kształtowania się nowożytnego systemu ratownictwa. W tym czaie rodzą się początki organizowania przez władze gdańskie systemu ostrzegawczego dla żeglarzy. W XVII wieku podejmowane są próby wprowadzenia stałych sygnałów ostrzegawczych. Grupa żeglarzy wystąpoła z propozycją ustawienia latarni morskiej na cyplu. Oczywiście nie chodziło o latarnię w dzisiejszej jej postaci. Dla wskazania drogi wystarczające byłoby ognisko węglowe. Oceniono, iż takie ognisko dostrzeganoby z odległości 5-6 mil. Prawdopodobnie funkcję latarni aż do 1647 r. pełniła wieża helskiego kościoła. Dopiero po tej dacie zbudowano specjalną konstrukcję. Było to prymitywne rusztowanie drewniane, podobne do żurawia studziennego, z zawieszonym na nim kotłem na węgiel. Odblask ognia wskazywał żeglarzom drogę od wczesnej jesieni do póżnej wiosny (od 24 sierpnia do 3 maja). Takie niezabezpieczone żródło ognia groziło spaleniem całej drewnianej konstrukcji. Pożar helskiej latarni po raz pierwszy zanotowano w 1667r. Po tym wypadku szybko wzniesiono nową wieżę, zapewniającą latarni większy zasięg światła. Na dwudziestometrowej wysokości maszt wciągano wielki, żelazny zasobnik z palącą się w nim przez całą noc smołą i kosz z węglem kamiennym. Obok latarni, w gwarze miejscowej nazywanej blizą, zbudowano wówczas również skład węgla. Latarnia taka była czymś nadzwyczajnym i odwiedził ją nawet Jan III Sobieski. Niestety wielki sztorm w 1702r. przewrócił konstrukcję i całkowicie ją połamał.

Budowa drugiej latarni trwała bardzo długo, ponieważ zdecydowano się na konstrukcję trwalszą. Mianowicie drewnianą wieżę, wysoką na 116,5 stóp oraz szeroką na 16 stóp (stopa liczy 28 cm) obito ołowianą blachą. Natomiast kwadratowa góra wieży, zaopatrzona w osiem oszklonych otworów, została obita miedzią. Oczywiście nadal bliza oświetlona była ogniem płonącego w kotle węgla. Bliza dwukrornie jeszcze uległa zniszczeniu i musiano ją zastąpić przez nową: w 1763 i w 1790. Stopniowo ulepszano oświetlenie i usprawniano jego obsługę. Latarnik mieszkał w tak znacznym oddaleniu od wieży, że nie był w stanie rozpalić ognia w momentach jego zanikania. Sztormy, zwłaszcza jesienią, gasiły ogień po kilka razy w ciągu nocy. Dlatego w 1790r. zbudowano mieszkanie latarnika tuż przy blizie. Mimo tych ulepszeń ogień był często niewidoczny w okresie sztormów, mgieł i śnieżnych zadymek. Wymogi żeglugi skłoniły wówczas radę gdańską do utrzymywania oświetlenia przez cały rok. Domagano się również lepszego usytuowania latarni helskiej. W wyniku tych nacisków latarnia zbudowana w 1790r. umieszczona była na wydmach w ten sposób, że podstawa wieży znalazła się około 2,5 metra nad poziomem morza. Do utrzymania ognia nadal używano węgla, który był kosztowny.










Zobacz również

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.


W okolicy




Noclegi w okolicy





Promień km   

Artykuły dotyczące tej atrakcji:

Flower-loader
Trwa wyszukiwanie
[ zamknij ]

Logowanie

E-mail
Hasło
 
 

Zapomniane hasło | Rejestracja