Stadnina koni w Krasnem

Stadnina Koni Krasne jest jedną z najstarszych stadnin koni krwi angielskiej. Założona została w 1857 roku.
W grudniu 1987 r. minęło 130 lat od założenia przez Ludwika hr. Krasińskiego w Krasnem stadniny koni pełnej krwi angielskiej. W tym też roku, 14 listopada, po 48 latach przerwy, krasne znów stało się stadniną, zmieniając nazwę z PGR Krasne, na – Państwowa Stadnina Koni Krasne.
Z rodu Krasińskich właśnie hr. Ludwik po przejęciu dóbr w roku 1854 rozpoczął okres racjonalnej ich przebudowy i rozwoju. Rozpoczął intensyfikację produkcji polowej, zaprowadził obory bydła holenderskiego, owczarnie, które to działy prowadzone były na bardzo wysokim poziomie.
Pasją jego były jednak nade wszystko konie. W 1857 r. założył stadninę rasy pełnej krwi angielskiej. Prowadził również hodowlę koni innych ras. Istniało w Krasnem niewielkie stado koni czystej krwi arabskiej, które jednak nigdy nie odegrało większej roli, prowadzone było po prostu z amatorstwa. Również w Krasnem utrzymywano dział kuców korsykańskich, które służyły jako konie spacerowe oraz na prezenty. Ludwik Krasiński założył i wzorowo prowadził w Osmolicach nad Wieprzem stadninę półkrwi opartą na anglo-normandach francuskich, importując ogiery i pewną liczbę klaczy.
Po jego śmierci kierownik stadniny, płk. M. Dowbor, zakupił we Francji og. Quincailler i 6 klaczy zaźrebionych anglo-normandami. Na początku XX w. były tam 33 klacze anglo-normandzkie, w tym 20 importowanych. Używano ogierów pełnej krwi angielskiej i wspomnianego wyżej Quincailler. Anglo-normandy w Osmolicach jednak wyradzały się. Do hodowli półkrwi ks. Adam Czartoryski, spadkobierca L. Krasińskiego, kierował sporo klaczy pełnej krwi wyselekcjonowanych z Krasnego. W czasie I wojny światowej stadnina półkrwi poniosła duże straty i po 1920 r. została zlikwidowana.
W Krasnem Ludwik Krasiński przez dłuższy czas hodował również suffolki, perszerony, kłusaki orłowskie, ormowskie także – sprowadzone w 1873 r. przez A. Mokronowskiego – roadstery.
Po śmierci hrabiego wszystkie działy z wyjątkiem stadniny pełnej krwi w Krasnem i półkrwi w Osmolicach zostały zlikwidowane.
Z chwilą wprowadzenia do Krasnego koni pełnej krwi angielskiej została wybudowana wspaniała stajnia, bogato wyposażona (tzw. biała stajnia). Projektant tego nieistniejącego już budynku (stajnia spaliła się w czasie I wojny światowej) jest nieznany. Na podstawie jedynego zachowanego przekazu, jakim jest fotografia z 1870 r. trudno ją przypisać któremuś ze znanych architektów. Obok białej stajni został wybudowany drewniany szesnastokątny maneż o bardzo ciekawej konstrukcji dachowej. Maneż spalił się w 1937 r. i został odbudowany natychmiast w identycznej formie, tylko już nie drewniany, lecz murowany.
Ze wszystkich polskich placówek hodowli konia pełnej krwi angielskiej stadnina w Krasnem położyła bezsprzecznie największe zasługi dla kraju i szczyciła się najpiękniejszymi sukcesami hodowlanymi.
Według prof. Pruskiego żadna ze stadnin polskich zajmujących się hodowlą koni rasy pełnej krwi nie może poszczycić się wyprodukowaniem ogiera tej miary co Ruler oraz stworzeniem szeregu rodów żeńskich, z których – niestety tylko nieliczne – przetrwały do dnia dzisiejszego. A reprezentantki tych rodów znane są zarówno z wyścigów, jak i z działalności stadnej.
W latach czterdziestych ubiegłego stulecia zapoczątkowano wyścigi w Polsce. Fakt ten stał się bodźcem do sprowadzania (głównie z Anglii) koni wyścigowych. Ogromna większość ówczesnych hodowców była wręcz wrogo ustosunkowana do tego zjawiska. Angielskie metody hodowlane, wygląd wytrenowanych koni pełnej krwi, nie odpowiadały gustom polskich hodowców. Zawrzała walka między zwolennikami folblutów oraz konserwatywnym ogółem, który odwoływał się do świetnej przeszłości polskiej jazdy z walk pod Kircholmem, Beresteczkiem, Warką czy Wiedniem. Wiadomo, że zwycięstwa zawdzięczano znakomitej polskiej konnicy, która posługiwała się szlachetnymi wschodnimi końmi, takimi jak: perskie, tureckie, tatarskie, które najprawdopodobniej były wyhodowane na podłożu krwi arabskiej.
O koniu pełnej krwi angielskiej prawie nikt nie chciał słyszeć, twierdząc, że tylko konie wschodu są dzielne i te tylko stanowią wielką wartość.
Pierwszymi propagatorami konia pełnej krwi oraz angielskiego sposobu chowu i treningu byli w Królestwie Polskim: Andrzej hr. Zamoyski, Filip Eberhard, marszałek Jan Ursyn Niemcewicz, Ludwik Grabowski i Ludwik hr. Krasiński.
Ludwik Krasiński w grudniu 1857 r. nabył w Anglii na licytacji i sprowadził do Krasnego pierwsze 3 konie pełnej krwi angielskiej.
W czerwcu 1858 r. po raz pierwszy ukazały się barwy niebieskobiałe stajni Krasne Ludwika Krasińskiego na torze wyścigowym w Warszawie. Debiut młodej stadniny wypadł bardzo szczęśliwie. L. Krasiński zakończył swój pierwszy sezon wyścigowy jako pierwszy na liście wygranych. Zachęcony powodzeniem, wkrótce sprowadził z Anglii nową partię materiału zarodowego pełnej krwi, składającą się z 8 klaczy, nabytych za ogromną jak na owe czasy – sumę kilkunastu tysięcy rubli. Suma, którą Krasiński wydał na zakup koni wywołała szerokie komentarze wśród społeczeństwa. Jedni czyn ten chwalili, jako objaw dużej inicjatywy, inni wręcz potępili, nazywając to zwykłym marnotrawstwem i lekkomyślnością.
Czas jednak pokazał, że pieniądze wydane na zakup materiału zarodowego wielkiej wartości, nie poszły na marne. Hodowla nasza dzisiaj jeszcze korzysta z tej bezcennej krwi. Klacze te z biegiem lat wytworzyły liczne, dobrze zaaklimatyzowane rody istniejące w niektórych przypadkach do obecnej chwili.
Zaburzenia polityczne, które doprowadziły do wybuchu powstania styczniowego spowodowały, że w latach 1861 – 1864 nastąpiła przerwa w wyścigach. Dopiero jesienią 1864 r. wznowiono wyścigi w Warszawie, na które stajnia z Krasnego stawiła się niezwłocznie. Niestety w ciągu następnych trzynastu lat szczęście opuściło L. Krasińskiego. Były lata, w których konie z Krasnego nie wygrywały prawie zupełnie. Trzeba podziwiać wytrwałość i upór właściciela, który mimo lat wielkich niepowodzeń nie zraził się i stadninę oraz stajnię wyścigową prowadził dalej nie szczędząc dużych nakładów.
W końcu lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia wyraźnie zaczęła się poprawiać sytuacja ekonomiczna kraju, czego odzwierciedleniem m.in. stał się rozwój wyścigów, zaczęły powstawać nowe stadniny i stajnie wyścigowe.
W tym czasie Krasne odczuwało brak dobrych reproduktorów. Ludwik Krasiński zdecydował się na kupno w 1871 r. og. Highlander (Champagne – Fleetfoot po Sheet Anchor), ur. 1864r. w Niemczech, który miał bardzo dobrą karierę wyścigową, zwłaszcza wieku 2 lat. Kupno okazało się szczęśliwe. Stadnina znów ,,stanęła na nogi” i po trzynastoletnim okresie niepowodzeń nastąpiła era świetnych zwycięstw, i to nie tylko w Warszawie, ale również na torach rosyjskich.
W 1879 r. L. Krasiński sprowadził z Anglii 4 klacze, w dwa lata później również z Anglii – 7 klaczy, w 1883 r. z Anglii, Francji i Niemiec – 6 koni, w tym og. Zützen i kl. Reate przez og. Isonomy – matkę Rulera, w 1884 r. z Anglii – 3 klacze. W następnych latach prawie, co roku sprowadzano do Krasnego konie pełnej krwi angielskiej (głównie klacze).
Lata osiemdziesiąte to pasmo najświetniejszych zwycięstw stajni Krasne. W ciągu lat 1881-1887 stajnie zajęła sześciokrotnie pierwsze miejsca na liście wygranych w całym imperium rosyjskim. Trudno w tym miejscu nie wspomnieć o Rulerze. Ruler urodził się w Krasnem w 1884 r. z kl. Reate po Isonomy, importowanej z Anglii w 1883 r. Biegał w Warszawie, Moskwie i Carskim Siole w wieku 2 i 3 lat. Jako 2-latek biegał jeden tylko raz, zajmując II miejsce. Jako 3-latek biegał 9 razy, zajmując 8-krotnie I miejsce ( w tym Wszechrosyjskie Derby) i raz II miejsce. Wygrał ogółem 44 380 rubli. W 1888 r. został wycofany z treningu z racji nadmiernej wrażliwości przednich kończyn i bardzo złego charakteru. Początkowo w stadninie nie był doceniany, przypuszczalnie L. Krasiński bał się przekazywania złego charakteru. Pierwszy przychówek po nim urodził się w 1891 r. rozkwit i sukcesy wyścigowe stadniny Krasne przygasły nieco po zejściu z toru Rulera, do czasu, gdy zaczęło biegać jego potomstwo. Los zrządził, że były to ostatnie lata życia L. Krasińskiego. Niesądzone było mu oglądać wyników swej długoletniej pracy tzn. świetnych sukcesów potomstwa Rulera. 21 kwietnia 1895 r. Ludwik Krasiński zmarł nagle na serce. W latach 1890-1904 w Krasnem kryły ogiery: Ruler i Highland. Ruler padł w Krasnem w 1904 r. pozostawiając po sobie ponad 200 źrebiąt. Jako reproduktor okazał się wybitny. Cena za stanowienie nim klaczy wynosiła aż 3000 rubli.
Po śmierci L. Krasińskiego żona jego Magdalena zlikwidowała stajnię wyścigową, a stadninę oddała pod opieką Konradowi Wodzińskiemu, a następnie lek. Wet. Michałowi Doborowi.
W pierwszych latach naszego stulecia Krasne przeszło jako spadek na Marię Ludwikę, córkę Ludwika i Magdaleny Krasińskich, która poślubiła księcia Adama Czartoryskiego w 1906 r. On też objął dobra Krasne.
Adam Czartoryski kontynuował pracę hodowlana zmarłego teścia. Importował systematycznie klacze z Anglii i Francji, dążąc stale do ulepszenia stada matek.
W 1914 r., po wybuchu wojny, rząd rosyjski skonfiskował stadninę w Krasnem. Zabrano w głąb Rosji 13 klaczy pełnej krwi oraz ogiery Sirdara i Perdiccas. Wszystkie te konie przepadły bezpowrotnie w latach 1918-1920.
Pierwsza wojna światowa, a potem wojna w 1920 r. przyniosła krajowi ogromne szkody; wojna nie oszczędziła też Krasnego. Konie w większości zginęły, spaliła się świetna stajnia, a także część innych budynków gospodarczych. Z zabudowy stadniny pozostał nietknięty jedynie drewniany maneż. Po zakończeniu działań wojennych A. Czartoryski wzniósł dwie murowane, o dużo skromniejszym wystroju stajnie na miejscu spalonej białej stajni. Budynki te stoją do dnia dzisiejszego. Odtworzył stadninę w Krasnem od nowa. W latach 1920-1924 stan matek stadnych wynosił już 23 sztuki i ten stan – z małymi wyjątkami – utrzymywany był w ciągu całego okresu międzywojennego.
W 1920 r. A. Czartoryski importował pierwsza po wojnie partię klaczy. W późniejszym okresie dokupywano klacze zarówno z importu, jak i od polskich hodowców.
W 1935 r. A. Czartoryski otworzył stajnię wyścigową. Tak więc po 39 latach znów pojawiły się na wyścigach barwy stajni Krasnego. Od 1935 r. utrzymywano w Krasnem wyłącznie klacze stadne z przychówkiem (własne) oraz klacze innych właścicieli, które przychodziły na okres stanówki. Folwark Helenów (odległy od Krasnego ok. 2 km.) został przystosowany do odchowu roczniaków pełnej krwi oraz młodzieży półkrwi przeznaczonej na remont do wojska, czy też na remont do stajni koni francuskich (w Krasnem było 17 zaprzęgów fornalskich, tzn. 68 koni). W 1937 r. już po śmierci A. Czartoryskiego w Hellenowie wybudowano tor treningowy oraz przygotowano stajnię dla koni wyścigowych. Do 1939 r. stajnia zimowała w Krasnem ( czyli w Helenowie), narzekano jednak na podłoże toru – twarde, a w razie słoty grząskie.
W sierpniu 1939 r., tak stadnina hodowlana, jak i stajnia wyścigowa ewakuowały się do Leszna pod Warszawę. Stamtąd konie – w listopadzie 1939 r. przeprowadzono do Łochowa, stąd zostały wywiezione przez okupanta do Niemiec. Po wojnie nieliczne powróciły do kraju.
Po zakończeniu II wojny światowej w Krasnem koni już nie było. Krasne stało się państwowym gospodarstwem. Chowano tu bydło, trzodę chlewną, owce. Ze stajen zniknęły boksy, przerobione zostały na wychowalnie bydła, a w pewnym okresie trzymano tu świnie. Dyrektorzy zarządzający PGR nie dopuszczali nawet myśli, aby w Krasnem reaktywowano stadninę pełnej krwi angielskiej.
Dzięki inicjatywie dyrektora PGR Krasne mgr. inż. Andrzeja Zycha, postanowiono odnowić tradycje i od listopada 1987 r., a więc w 130 rocznicę założenia stadniny przez Ludwika hr. Krasińskiego w Krasnem znów znalazły się konie pełnej krwi angielskiej.
Fragmenty artykułu z miesięcznika "Koń Polski"
Aktywności powiązane z atrakcją: Turystyka konna



























Komentarze